Doszłam do centrum w dość szybkim czasie. Zobaczyłam kawiarnię o drugiej stronie ulicy. Mój brzuch zaburczał, domagając się jedzenia. Sprawdziłam czy nie mam jakichś drobnych przy sobie.
-Hej piękna. - odezwał się ochrypnięty głos kilka metrów ode mnie. Miałam głowę w dół szukając pieniędzy. Podniosłam ją do góry. Nie możliwe. Ujrzałam lokowanego bruneta z zawalającym uśmiechem. Stałam wryta, tak jakbym zobaczyła ducha.
-Coś nie tak? - patrzył na mnie marszcząc brwi. Wpatrywałam się w niego, upewniając się że nie mam zwidów. Podeszłam bliżej.
-Ha..Harry? - wyjąkałam.
-Tak to ja. Twój chłopak, Harry Styles.
Po policzku poleciała mi pojedyncza łza szczęścia. Podbiegłam do niego mocno go przytulając.
-Nie wierze, to na prawdę ty. - płakałam w jego bluzkę.
-A kto inny. - Śmiejąc się cicho objął mnie rękami.
-Ale przecież szpital, ten pożar. Jakim cudem?
-Opowiem ci później.
-Jesteś głodna? - zapytał spoglądając na restaurację. Przez te spotkanie zapomniałam, że byłam głodna.
-Tak. Poszliśmy do sklepu trzymając się mocno za ręce. Weszliśmy do środa. Ledwo zdążyłam usiąść i zauważyłam Nialla w drzwiach. Serio?Akurat teraz? Podszedł do naszego stolika.
-Hej kotku. - powiedział z lekkim uśmiechem, spoglądając kątem oka na Harrego.
-Kotku? Nadal nie odpuściłeś? - Harry patrzył na niego gniewnie.
-Ahaa, czyli jeszcze Maggie ci nie powiedziała. - w jego oczach było widać nienawiść.
-Maggie, o czym on mówi? O czym nie wiem? - spoglądał raz na mnie, raz na blondyna.
-O naszym stosunku. Było zarąbiście. - powiedział pewnym głosem.
-Co kurwa? - pytał z niedowierzaniem. Jak leżałem pół żywy w szpitalu ty poszłaś do łóżka z NIM?! - krzyczał dosyć głośno.
-Harry.. ja nie chciałam, on.. - nie dał mi dokończyć i wyszedł.
-No to mamy go z głowy.
-Co ty pieprzysz? Ja go kocham! A ciebie nie chce widzieć! - odeszłam od stolika i pobiegłam za loczkiem. Był mega wkurzony. Mój związek właśnie się rozpadał. Gdyby nie Niall, wszystko by było w porządku! Usłyszałam kroki tusz za mną. Obejrzałam się do tyłu. Horan. Przyspieszyłam chcąc go zgubić. Straciłam z oczu Harrego. No pięknie. Gdy przechodziłam koło uliczki ktoś mnie do niej wciągnął.
-Co ty robisz?! Kim jesteś?! - wykrzyczałam wkurwiona i za razem przestraszona. Nic nie odpowiedział tylko mnie przytrzymał. Próbowałam się wyrwać. Na marne.
-POMOCYYY! - krzyczałam na cały głos.
-Zamknij mordę!
-Ale z ciebie dżentelmen. - powiedziałam sarkastycznie. Spojrzał na mnie. Wyciągnął z kieszeni taśmę. Kręciłam głową i krzyczałam ile mogłam. Mimo starań założył mi taśmę na usta.
-Słuchaj jeśli się uspokoisz pójdzie o wiele szybciej. - powiedział łagodnie. Wziął mnie na plecy jak worek i zaniósł do małej furgonetki. Gdy wsadzał mnie do wozu zauważyłam Harrego i Nialla. Musieli usłyszeć moje krzyki. Porywacz posadził mnie na miejscu pasażera i zapiął pasy. Zamknął drzwi od mojej strony i sam wsiadł na miejsce kierowcy. Wcisnął gaz i odjechaliśmy. Zauważyłam tylko chłopaków za nami.
*Oczami narratora*
-Co się tu właśnie stało?! - krzyczał zdenerwowany blondyn.
-To wszystko twoja wina! - brunet krzyczał do irlandczyka.
-Jak to moja?! Ty wybiegłeś z restaruracji a ona pobiegła za tobą! - usprawiedliwiał się.
-A ty oczywiście ty musiałeś się pojawić i powiedzieć mi o tej wiadomości!
-Gdyby nie ja nigdy byś się nie dowiedział!
Po tych słowach Harry zamilkł. Uświadomił sobie że Niall ma rację.
-Dobra już się nie kłóćmy tylko zróbmy coś! Chodźmy na policję, cokolwiek! - zasugerował niebieskooki a Harry pokiwał głową.
*Oczami Maggie*
Ja w tym czasie jechałam z jakimś typem, nawet nie wiedząc dokąd i po co. Jedną rękę trzymał na kierownicy a drugą wyciągnął jakąś szmatkę z kieszeni. Przybliżył ją do mojej twarzy. To musiały być jakieś środki nasenne, bo po pewnym czasie zamknęłam oczy i zapadłam w głęboki sen.
(po kilkunastu godzinach jazdy)
Otworzyłam oczy. Nadal byłam w samochodzie z tym facetem. Głowa mnie bolała.
-O, wreszcie się obudziłaś.
-Gdzie mnie wieziesz? - pytałam trzymając się jedną ręką za głowę.
-Nie mogę ci powiedzieć. Ale jedno możesz wiedzieć. Do mojego szefa. Już nie może się doczekać spotkania z tobą.
-Dlaczego akurat mnie?
-Usłyszał gdzieś o tobie i chciał cię mieć.
-Czemu mi to robisz?! - krzyczałam zdenerwowana ze łzami w oczach.
-Ale co? - zapytał zakłopotany.
-Jak to co?! Porywasz mnie i gdzieś wieziesz!
-Ja tylko wykonuję zlecenie.
Oburzyłam się i już się do niego nie odzywałam. Muszę się od niego uwolnić.
-Kiedy się zatrzymamy? Bo muszę do łazienki. - powiedziałam po 15 minutach ciszy.
-Jedziemy prosto do mojego szefa. Nie będzie żadnych postojów. - powiedział stanowczo.
-Co?! Ale ja MUSZĘ DO ŁAZIENKI.
-Wytrzymasz. Kurwa, no i jak mam uciec?
-Daleko jeszcze? - po niedługiej chwili zapytałam.
-Będziemy jechać jeszcze 3 godziny.
-Nie wytrzymam tyle. Chcę mi się sikać!
-Kurwa jeśli nie przestaniesz ciągle narzekać obiecuję, że nie skończy się to dla ciebie dobrze - zagroził.
-Dupek.
Spojrzał na mnie ze złością i skupił się na drodze.
Czytasz - Komentujesz
Przepraszam że teraz tak rzadko piszę ;c
Teraz spróbuje częściej pisać.
Zajebiste *_* czekam na next
OdpowiedzUsuńdajesz next super
OdpowiedzUsuńTakie sobie, jak dla mnie trochę mało opisów.
OdpowiedzUsuńbtw. nikt nie powiedział, że się nie rozkręci, spoko, też rzadko piszę :p
Super bardzo fajny ten rozdział czekałam z niecierpliwością :) kiedy następny proszę napisz go szybko
OdpowiedzUsuńSuper!! Czekam nn :) Jula
OdpowiedzUsuńWiesz co na początku blog zapowiadał się cudownie. Ale nagle zaczęłaś tak wszystko na siebie zakładać. Za szybko się wszystko dzieje. Pożar w szpitalu - bardzo genialny pomysł. Napisała też ze nikogo się nie udali uratować, a tu nagle ni z tad ni z owąd pojawia się Harry. Można było się domyślić. Nawet do niej nie dzownil jak wyszedł czy cuś tylko zobaczył ją na mieście. O hej Harry! I nagle prawda wychodzi na jaw a Harry tylko Kurwa i koniec. I nagle BFF Forever z Horanem będzie. I tak z jakimś porwaniem kurde wyskoczyłaś. Namieszałaś strasznie dziewczyno. To nie miało na celu obrażenia cię tylko powiedzienia prawdy i może zmotywuje cie to jakoś do poprawy. Pozdrawiam xx.
OdpowiedzUsuńDopiero zaczynam, niektórym się podoba tak jak jest. I dziękuje za radę. Wiem że nie umiem pisać.
UsuńTak to znowu ja ta co góry. W każdym razie cieszę się że jakoś się nie obraziłaś lub usunęłaś bloga, bo uwierz są tacy co biorą to do siebie. Jednakże blog ma fabułę i fajnie się go czyta. Tylko brakuję tak jak np. Cukru do cherbaty bo wtedy jest to niesmaczne i podobnie jest z twoim blogiem. I tak go czytam. Pozdrawiam xx
UsuńŚwietny rozdział *-* Czekam na następny :3
OdpowiedzUsuń