środa, 19 marca 2014

Rozdział 6

Są sceny +18

*Oczami narratora*
-Chciałabym iść już spać.
Niall podszedł z dziewczyną do łóżka.
-Tu? A ty gdzie będziesz spał?
-No jak gdzie, z tobą.
-Szczerze to wolałabym sama.
-Śpisz tu i koniec.
Maggie zniechęciła się tą odpowiedzią.
-No przestań, będzie fajnie.
Już wiedziała co będzie. Położyła się na łóżku i cała przykryła się kołdrą. Chłopak włączył magnetofon i położył się na łóżko. Leżeli bokiem patrząc sobie w oczy.
-Wcześniej nie zauważyłam, że masz takie głębokie oczy.
-Rozumiem, że to był komplement. -uśmiechnął się.
Maggie nic nie odpowiedziała tylko lekko się uśmiechnęła. Blondyn przysunął się do niej. Dziewczyna nie odsunęła się. Leżała i ciągle patrzyła się w jego piękne, niebieskie oczy. Niall wpił się w jej usta. Całowali się po francusku. Obrócili się i chłopak wylądował na Maggie. Czuła się niekomfortowo, czuła jego podnoszącą się erekcje na jej ciele. Blondyn miał na sobie tylko bieliznę. 
*Oczami Maggie*
Dotknęłam jego torsu i opuszkami palców robiłam linie. Najwyraźniej podobało mu się. Był gładki i lekko umięśniony. Włożył mi rękę pod koszulkę. Zorientował się że nie mam stanika.Zaczął lekko dotykać moich piersi. Nie miałam nic przeciwko. Zdjął ze mnie bluzkę. Byłam pół naga. Patrzył na moje okrągłości.
-Podoba mi się twój biust.
Moje policzki zaczerwieniły się. Jeździł palcem wokół moich sutków. Potem zagryzł jeden z nich swoimi zębami. Jęknęłam dosyć cicho. Zjechał niżej, do bokserek. Powoli je ze mnie zsunął i rzucił na podłogę. Obleciał mnie wzrokiem od góry do dołu.
-Masz piękne ciało.
Nie bardzo wiedziałam co powiedzieć, dlatego nic nie mówiłam.
Przysunął mnie na brzeg łóżka i usiadł na podłodze. Zaczął pieścić moją kobiecość, żeby mnie podniecić. Czasem cicho pojękiwałam. Przestał, zaczął ruszać językiem po mojej pochwie. Gdy skończył wsunął swój palec. Powoli coraz głębiej, wkładał a potem wyciągał. Chwile później przyspieszył. Z każdą chwilą wydawałam coraz głośniejsze jęki.
-Podoba się? -spytał z uśmiechem na twarzy.
Nic nie powiedziałam tylko go namiętnie pocałowałam. 
-Nie wierze, że to mówię ale... chyba się w tobie zakochuje. -mówiła patrząc w jego oczy.
-Cieszę się. - powiedział spokojnie, chodź w głębi duszy cieszył się jak małe dziecko z lizaka.
Wstał z podłogi i ściągnął swoje bokserki. Stał na środku pokoju zupełnie nagi. Podszedł w moją stronę i położył się na mnie.
-Jesteś gotowa?
-Miejmy to już za sobą. - nie byłam pewna swojej decyzji.
Wsunął swojego członka do mojej kobiecości. Starał się być delikatny. Widać, że miał wprawę. Zwiększył tempo. Prawie doszedł do czułego punktu. Pojękiwałam, on próbował mnie uspokoić. Wplotłam palce w jego blond włosy. Nie minęło dużo czasu i poczułam jak jego sperma wylewa się we mnie. Na koniec głośno jęknęłam bo doszedł do tego 'miejsca' i wyciągnął swoją męskość.
-To był najlepszy seks w moim życiu.
-Nie jestem już dziewicą... Odkąd zaczęłam chodzić z Harrym myślałam że to on mnie rozdziewiczy.
-Życie nie idzie po naszej myśli.
Zeszłam z łóżka, wzięłam koszulkę i bokserki z podłogi.
-Nie musisz tego zakładać.
Posłuchałam go i odłożyłam rzeczy.
-Lubię twoje jęki, podniecają mnie.
Czułam się co niemal dziwnie.
Było po północy, byłam wykończona. Zasnęłam dosyć szybko. Chłopak wtulił się we mnie. Śniło mi się, że Niall próbuje zabić Harrego. Stali na przepaści, blondyn strzelił.
Obudziłam się, spojrzałam przestraszona na zegarek i szybko zerwałam się z łóżka. Założyłam wczorajsze ciuchy i zeszłam na dół.
-Czemu ciągle muszą mi się śnić koszmary. - myślała.
Chłopak już był na dole i robił śniadanie. Zobaczył mnie w wejściu.
-Dzień dobry skarbie.
-Cześć...
Skarbie? Nie jesteśmy jeszcze razem. -mówiła w myślach
Podał mi talerz, a na nim dwie kanapki z serem i szynką.
-Cieszę się, że to ja byłem tym który cię rozdziewiczył. Było wspaniale.
-Tak, było. -nie mówiłam do końca prawdy.
-Czyli co.. oficjalnie jesteśmy razem - wyszczerzył zęby.
-Nie. Czemu tak sądzisz?
-Myślałem, że skoro zgodziłaś się na seks ze mną to...
-To, że razem spaliśmy nie znaczy, że jesteśmy razem. Jeszcze nie.
-Tylko trochę głupio bo nie nałożyłem prezerwatywy...
-Co ty powiedziałeś? Jak to nie nałożyłeś!? - odłożyłam talerz na stolik.
-Wiem, trochę niezręczna sytuacja. Nie wiedziałem, że się zgodzisz.
-Niall czy ty wiesz co zrobiłeś?! Jak zajdę w ciąże to matka mnie zabije. Nie mogę mieć dziecka, nie teraz! Chodzę do szkoły, studiuje.
-Nie ma 100% szans że będziesz w ciąży.
-Ale są duże szanse że zajdę. I moje życie się przez to popsuje.
-Przepraszam.
Podszedł do mnie i mocno przytulił.
-Na prawdę, przepraszam.
Poczułam jego łzy na moim barku.

czytasz-komentujesz

Jak mi idzie pisanie scen? ;/ Szczere odpowiedzi w komentarzu xd

wtorek, 18 marca 2014

Rozdział 5

*Oczami Maggie*
Chłopak zwijał się z bólu. Ja byłam na górze. Rozglądałam się po mieszkaniu szukając jakiegoś wyjścia. Natrafiłam na dosyć duży pokój, było tam m.in. wielkie łóżko i telewizor plazmowy. Domyśliłam się, że to pokój Niall'a. Chodziłam po pokoju, dokładniej przypatrując się jego rzeczom. Kilka lekko ruszyłam. Na ścianach wisiały zdjęcia, najprawdopodobniej jego rodziny. Usłyszałam kroki blondyna. Schowałam się szybko pod łóżko. Niall wszedł do pokoju. Zauważył ruszone przedmioty.
-Wiem, że tu jesteś.
Nie dawałam żadnej odpowiedzi.
-Po co mnie tak traktujesz, nie chcę dla ciebie źle.
Wysunęłam się powoli spod łóżka.
-Wiem jakie masz plany.
-No słucham, jakie?
-Zgwałcisz mnie, zbijesz i będziesz myślał ze w ten sposób będę twoja, to nie tak działa.

*Oczami narratora*
Niall poczuł ukłucie w sercu, dobrze myślała. Po tym jak to powiedziała zrozumiał, że źle postępuje.
-Nic nie mówisz, czyli to prawda?
-Nie, tylko.. zależy mi na tobie, nie chcę cię teraz stracić.
Na taką odpowiedź dziewczyna się nie spodziewała.
Zrobiło jej się miło po tych słowach.
-Pójdziemy obejrzeć jakiś film?
-Czemu nie.
Zeszli na dół do salonu. Niall miał dużo przeróżnych filmów.
-Lubisz horrory? -spytał z lekkim uśmiechem na twarzy.
-Tak uwielbiam.
Włączył ,,Grave Encounters". Podczas oglądania Maggie przytulała się do chłopaka. Trochę się bała.
-Wszystko okej? Może to jest za straszne dla ciebie?
Tak wszystko w porządku. I czemu tak sądzisz? -spytała z oburzeniem.
-Bo jakoś nigdy tak się do mnie nie tulisz.
-Em..
-Nie ważne, coś do jedzenia?
-Nie zostawiaj mnie tu samej!
Podbiegła do niego i poszła z nim do kuchni.
-Która godzina?
-20.06
-Co? Moja mama pewnie odchodzi od zmysłów gdzie jestem.
-Zadzwoń do niej i powiedz, że nocujesz u koleżanki.
-Ale ja nie chcę tu zostać..
-Proszę, jedna noc -błagał prawie na kolanach.
Wiedziała co Niall może jej zrobić, nie chciała ryzykować, ale chłopak i tak jej nie wypuści.
Z trudem się zgodziła. Podał jej telefon. Zadzwoniła do mamy. Była trochę zła ale nie podejrzewała że jest u jakiegoś chłopaka.
-Co chcesz na kolacje?
-Najpierw spytam co masz do jedzenia.
Poszli do lodówki. Po namyśle doszli do wniosku że zrobią hot-dogi. Poszli z jedzeniem spowrotem do salonu. Przełączali kanały bo nie było nic ciekawego. Gdy zjedli udali się do jednego z pokoi na górze. Były tam piłkarzyki, ping pong i kilka automatów.
-Nie wierze, że mieszkasz sam w takim wielkim domu.
-Ta, sam... często nudzi mi się tak samemu. Nie mam nikogo.
-A rodzice, rodzeństwo?
-Jestem jedynakiem, a rodzice...
Nie dokończył zdania i poleciała mu łza po policzku. Maggie zrozumiała, że pewnie ich stracił. Przykro jej było. Został sam.
Chłopak uspokoił się i po chwili zaczął mówić.
-Rodzice zginęli w pożarze. Miałem wtedy 13 lat. Był grill, w pewnym momencie podpalił się. Ogień szybko się rozprzestrzeniał. Straż pożarna nie zdążyła na czas. Ugasili pożar ale nie udało im się nikogo ocalić. Ja w tym czasie bawiłem się z kolegami. Widziałem całą tą sytuacje. Nawet nie zdążyłem się z nimi pożegnać. Po wypadku mieszkałem z babcią. Załamałem się psychicznie, nie chodziłem do szkoły tylko do psychologa. Nie mogłem znieść faktu, że oni już nie są przy mnie.
Z każdą chwilą gdy mówił Maggie bardziej się wczuwała w jego historię.
Na półce stał zegar, spojrzałam na godzinę.
-Już 23.29. Będę się szykować do snu. Dasz mi jakąś koszulkę?
-Dla ciebie wszystko.
Poszedł do swojego pokoju. Maggie poszła za nim. Podszedł do komody i wyciągnął z szuflady jakąś białą koszulkę i bokserki.
-Przygotuję ci rzeczy w łazience.
-Bokserek nie musiałeś dawać -zaczerwieniła się.
-Włóż je -puścił jej oczko i uśmiechnął się.
Powiedział i poszedł do łazienki. Dziewczyna usiadła na miękkim łóżku. Dziwnie się czuła w jednym mieszkaniu, sam na sam z Niall'em.
-Możesz już iść się myć. -zajrzał do pokoju.
-Dobrze, dziękuje.
-Chociaż wolałbym, gdybyś przebrała się tutaj.
-Zrozum, nie.
-No dobra... -odpuścił.
Maggie weszła do łazienki. Zamknęła drzwi na zamek. Wolała żeby Niall jej nie podglądał. Zdjęła ubrania i weszła do wanny.
Blondyn w tym czasie myślał o jego historii. Nerwy znowu wróciły. Nie mógł dużo o tym myśleć. Gdyby był z Maggie, nie był by już taki samotny. Nie lubił samotności.
Dziewczyna wyszła z wanny po długiej odprężającej kąpieli. Ubrała koszulkę i bokserki, które chłopak dla niej przygotował. Wyszła z łazienki i poszła do pokoju w którym był Niall.
Blondyn ujrzał ją w wejściu.
-Wyglądasz nieziemsko w tych bokserkach.
-Ta koszulka jest trochę przykrótka -zawstydziła się.
-Tym lepiej.
Podszedł do niej i pocałował ją delikatnie w policzek.

czytasz - komentujesz

Tym razem post się pojawił znacznie szybciej, zaczęłam pisać i koleżanka nalegała żebym już wstawiła xD Proszę żebyście komentowali moje posty bo chcę wiedzieć co sądzicie o moim opowiadaniu. Udostępniłam komentarze również dla anonimów ;)

poniedziałek, 17 marca 2014

Rozdział 4

W tym rozdziale będzie dużo dialogów.

Ludzie nie zwracali na nas chodź by najmniejszej uwagi. Byłam szybsza i sprytniejsza od Niall'a ale potem było na odwrót:
Chłopak nie dawał za wygraną, chciał mnie dorwać. Pech chciał, że skręciłam w ślepą uliczkę, bez możliwości ucieczki. Były tam jakieś worki, ukryłam się za nimi. Blondyn przystanął na zakręcie. Chciało mi się płakać, ale nie chciałam żeby mnie usłyszał. Podszedł bliżej miejsca w którym się znajdowałam. Nagle zobaczyłam wielkiego szczura i pisnęłam ze strachu. Naturalnie, że Niall mnie usłyszał.
-Tu się ukrywasz ślicznotko.
-Proszę nie rób mi krzywdy.
-Ale ja ci nic nie zrobię.
-To czemu mnie gonisz po całym Londynie?!
-Chciałem tylko z tobą porozmawiać.
-Porozmawialiśmy już w sklepie.
-Ale nie tak rozmawiać, miałem na myśli bardziej intymne sprawy..
-Wywal to sobie z głowy! Nie pójdę z tobą do łóżka!
Po tych słowach chłopak wpił się w moje usta. Nie nawidziłam go ale muszę przyznać, że pocałunek podobał mi się.
* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * ** * * * * * * * * * * * * * * * * * *
Całowali się namiętnie przez kilka chwil. Maggie doskonale wiedziała, że zdradza Harry'ego, który leży w szpitalu przez Niall'a. Dziewczyna odsunęła go od siebie.
-Widzę, że podobało ci się. Nie odsunęłaś mnie tak szybko.
-Niall nie możemy tak... zrozum ja mam chłopaka i co najważniejsze nawet się nie znamy.
-To nie problem, możemy się lepiej poznać.
-Mhm...- Maggie niechętnie pomruknęła.
-Chodź zjemy coś.
-No dobra..
Idąc do kawiarni blondyn myślał tylko o tym jak będzie cudownie gdy będą razem. Te pocałunki, te chwile w łóżku.
-Będzie się działo - niechcący powiedział to co miało zostać w myślach.
-O czym mówisz? - Maggie zapytała się marszcząc czoło.
-Aa.. o.. meczu piłki nożnej na który jutro idę.
-O na prawdę? Mogę z tobą pójść? Proszę.
-Pewnie.. czemu nie.
Co ja zrobiłem przecież nie ma żadnego meczu. - myślał.
-Wiem że zmyślasz, teraz szczerze o czym myślałeś?
-O niczym ważnym, wymsknęło mi się i tyle.
-Aham..
Doszli do kawiarni. Zajęli stolik przy oknie.
-Na co masz ochote?
-Na sok pomarańczowy i banana w czekoladzie.
Chłopak poszedł po zamówienie. Maggie patrzyła w szybę. Miała mieszane myśli.
# Myśli Maggie #
Co ja robię. Jestem z Harry'm a całuje się z jakimś nowo poznanym typem. Harry jest w ciężkim stanie, a ja go nawet nie odwiedziłam.
Niall stał w kolejce.
# Myśli Niall'a #
Mój plan jest bezbłędny. Jeszcze trochę i rozkocham ją w sobie na tyle, że rzuci tego pedała. Chce już usłyszeć jej jęki przy...
-Co panu podać?
-Eee... sok pomarańczowy, banana w czekoladzie i mocną kawę.
-Oto pańskie zamówienie, należy się 10 funtów.
Zapłacił i poszedł do stolika.
-Proszę.
-Dziękuje.
Rozkoszowali się jedzeniem i w między czasie rozmawiali.
Niall poznał już dość dużo szczegółów z życia Maggie. W końcu zadał to pytanie:
-Od kiedy jesteś z Harry'm?
-A czemu chcesz to wiedzieć?
-Lubie słuchać jak opowiadasz o sobie i swoim życiu.
-Nie, nie powiem ci. Nie zadawaj pytań dotyczących mojego związku z Harry'm.
-Dobrze, przepraszam.
Po jedzeniu jeszcze chwile posiedzieli.
-Co chcesz teraz robić?
-Najchętniej to bym pojechała do szpitala, do Harry'ego. Nie odwiedziłam go jeszcze ani razu.
-A coś oprócz tego?
-Proszę, zawieś mnie do niego.
-No okej... - nie chciał jechać do swojego wroga.
Wyszli z kawiarni  i szli w stronę samochodu.
Otworzył jej drzwi po czym sam wsiadł do auta.
W trakcie jazdy nie rozmawiali.
-To tutaj, zatrzymaj się.
Chłopak zaparkował vana pod szpitalem.
-Idziesz?
-Nie, zostanę tutaj. Wracaj szybko.
Dziewczyna lekko się uśmiechnęła i pokiwała głową.
Weszła do szpitala i podeszła do recepcji.
-Przepraszam, ja do Harry'ego Styles'a.
Recepcjonistka szukała w komputerze w jakiej sali jest Harry.
-Sala 169, drugie piętro.
-Bardzo dziękuje.
Udała się więc na drugie piętro. Gdy była przed drzwiami zobaczyła lekarza wychodzącego z pokoju gdzie leżał brunet.
-Pani do Styles'a?
-Tak, jestem jego dziewczyną.
-To mam dla pani złe wieści.
-Jakie?! Co mu się stało?! - mówiła krzykiem.
-Proszę się uspokoić, jesteśmy w szpitalu.
-Przepraszam, to z nerwów.
-No więc.. pani chłopak jest w.. śpiączce i nie wiadomo czy się obudzi.
W tej właśnie chwili Maggie wybuchnęła płaczem.
-Jak to w śpiączce...
-Bardzo mi przykro, niech pani poda mi numer telefonu, jakby coś się zmieniło damy znać.
Podała mu swój numer.
-A czy mogę do niego wejść?
-Nie powinna pani w takim stanie.
-Dobrze, do widzenia.
Pobiegła więc do samochodu.
Niall czekał w aucie. Zdziwił się gdy zastał dziewczynę zapłakaną.
-Co się stało?
-Harry.. on jest w śpiączce - z trudem powiedziała.
-Bardzo ci współczuje. - myślał zupełnie inaczej, cieszył się z tej wiadomości. Teraz to on będzie z Maggie.
-Pojedziemy do mnie?
-Co? Po co? - podejrzewała jakie blondyn ma zamiary.
-Obejrzeć jakiś film, odprężyć się po tej sytuacji.
-Nie, kiedy indziej. Zawieź mnie do domu.
-A gdzie to?
-Londyńska 2.
Niall mając już jej adres był coraz bardziej zakończenia swojego planu. Zawiózł ją do siebie.
Maggie nie rozpoznawała okolicy.
-Gdzie ty mnie wieziesz? To nie jest droga do mojego domu.
Chłopak nie odpowiedział. Dojechali na miejsce.
-Gdzie jesteśmy?
-Pod moim domem.
-Nie tu chciałam jechać!Odwieź mnie do MOJEGO domu.
-Ciii - otworzył drzwi samochodu i wziął ją na ręce. Ona się wyrywała ile mogła. On jednak był silniejszy. Otworzył wejściowe drzwi i weszliśmy do środka. Mieszkał sam. Byliśmy tylko my dwoje w wielkim mieszkaniu. Zamknął drzwi na wiele spustów.
-Rozgość się.
-Wypuść mnie! - zamachnęła się i z całej siły walnęła w jego krocze, po czym pobiegła na górę.

CIĄG DALSZY NASTĄPI

czytasz - komentujesz :)

środa, 12 marca 2014

Rozdział 3

Przestraszona patrzyłam na Harry'ego. Wyciągnęłam z kieszeni telefon i wystukałam na klawiaturze nr 112. Opowiedziałam całe zdarzenie, karetka przyjechała dosyć szybko. Niestety nie mogłam z nimi jechać. Ze łzami w oczach obserwowałam jak zabierają mojego chłopaka. Wróciłam autobusem do domu. Mama zastała mnie roztrzęsioną i rozpłakaną. Nigdy mnie takiej nie widziała. Zdjęłam kurtkę i buty po czym pobiegłam do pokoju. Położyłam się na łóżku. Myślałam o Harrym i o tym co się stało. Po chwili ktoś zapukał do mojego pokoju. To była mama. Weszła i usiadła na moim łóżku.
-Kochanie co się stało?
-Nie chce o tym gadać. -powiedziałam ochrypniętym głosem.
-Może ci jakoś pomogę..
-Nie potrzebuje niczyjej pomocy.
-Jak chcesz, kolacja czeka w kuchni.
Nie obchodziła mnie kolacja, nie byłam głodna. Przykryłam się kocem i zamknęłam oczy. Śniło mi się, że ktoś mnie goni, to był ON, Niall. Nie miałam już siły biec. Pobiegłam z trudem do najbliższego parku. Schowałam się za drzewem, dość grubym. Oddychałam ciężkimi oddechami, siedziałam mając nadzieje że blondyn mnie nie znajdzie. Niestety myliłam się, znalazł mnie
-Cześć maleńka, w końcu cię znalazłem.
Obudziłam się w krzykiem. Mama mnie usłyszała. Słyszałam jej kroki po schodach. Cieszyłam się, że obudziłam się z tego koszmaru. Spojrzałam na zegarek, była 3 w nocy.
-Córeczko co się dzieje?
-Nic mamo, śnił mi się koszmar, nic więcej.
-O czym był?
-Nie ważne..
-Maggie.. wiesz że możesz mi mówić takie rzeczy.
-Ale nie chce.
Poddała się i wyszła z pokoju, zostałam sama z ciemnością. Nie chciała spać, koszmar mógł wrócić. Nie chciałam wiedzieć jaka jest część dalsza. Wzięłam pierwszą lepszą książkę i zaczęłam czytać. Przesiedziałam  z książką całą noc.
Zaczął się niedzielny poranek. Zeszłam na dół na śniadanie.
-Dzień dobry córciu.
Nie odpowiedziałam, byłam myślami gdzie indziej.
-Czemu nie chcesz już ze mną normalnie rozmawiać??
-Nie to że nie chce tylko..
-Tylko co?
-Zresztą nie ważne, to moja sprawa.
-Dosyć tego. Ewidentnie coś przede mną ukrywasz.
-Nie to nie tak
-A jak? Nasze stosunki się zmniejszają, nie widzisz że oddalamy się od siebie?
Nie odezwałam się ani słowem. Skończyłam jeść, odłożyłam talerz do zlewu i poszłam do siebie.
Agnes (mama Maggie) poszła po telefon i zadzwoniła do męża.
-Bob musimy pojechać z Maggie do psychologa.
-Ale po co?
-A po co się jedzie do psychologa?
-Kochanie teraz nie mogę rozmawiać, będę w domu o 16, całuje.
Rozłączył się.
Nie to nie sama z nią pojadę - powiedziała, tak zrobiła.
-Maggie zbieraj się jedziemy!
Zeszłam niechętnie na dół.
-Gdzie?
-Do... centrum handlowego.
-Zrobiłam pauze.. coś kręcisz.
-Nie, na prawdę, ubieraj buty i jedziemy.
Ubrałam stare zielone trampki i wyszłam z domu. Otworzyłam drzwi od białego mercedesa, usiadłam i zapięłam pasy. Pół drogi jechałyśmy bez słowa.
-Mamo chyba przejechałaś centrum handlowe.
-No dobra.. cała prawda.
-Ale o czym ty mówisz? Jaka prawda?
-Jedziemy do psychologa..
-Co?! Wiedziała może chrzanisz z tym centrum!
-Nie wyrażaj się w ten sposób do mnie!
Stałyśmy na światłach. Skorzystałam z okazji i wysiadłam z auta.
Maggie! Masz natychmiast mi tu wracać!
Zignorowałam jej krzyki. Miałam kilka drobnych więc zaszłam do sklepu po coś do jedzenia i picia.
Gdy stałam w kolejce zauważyłam przede mną blondyna.
Nie tylko nie on, proszę żeby to nie był on. - błagałam w myślach.
Odwrócił się jakby wiedział że za nim stoję.
-O hej mała, co za spotkanie!
-...
-Co ty taka małomówna? Pewnie się cieszysz że mnie widzisz.
-Pojebało cię? Po tym co zrobiłeś mojemu chłopakowi?
W tej chwili przypomniało mi się o Harrym , że leży w szpitalu.
-Zasłużył sobie, nie jest ciebie wart - powiedział stanowczo i pocałował mnie w policzek.
Dałam mu ostro z liścia.
-Jesteś trudnym orzechem do zgryzienia - mówił pocierając dłonią swój policzek.
-Nigdy nie będę twoja, zapomnij.
-Jeszcze się zdziwisz. - odwrócił się w stronę kasy. Zapłacił i stanął koło wejścia. Zapłaciłam za zakupy, szłam w JEGO stronę. Przyśpieszyłam tempo.
-Gdzie się tak śpieszysz? - złapał mnie za rękę.
Spojrzałam na niego gniewnym spojrzeniem. Wyrwałam się i wybiegłam ze sklepu.
Niall biegł za mną. Koszmar który śnił mi się zeszłej nocy stawał się prawdą.

Podoba się? Skomentuj! :)
Teraz będę pisała dłuższe części xd
Przepraszam że dawno nie pisałam ;/

środa, 5 marca 2014

Rozdział 2

Po rozmowie Niall poszedł do Harry'ego.
-Odwal się od mojej dziewczyny śmieciu.
-Co, jakieś dziewczyny?!
Blondyn wskazał placem na Maggie. Obserwowała ich po czym podeszła bliżej zastanawiając się o co chodzi.
-Ona nie jest twoją dziewczyną tylko moją idioto!
-No to zobaczymy.
Niall mocno popchnął bruneta, tak że prawie się wywrócił.
-O co ci chodzi?!
-O Maggie mi chodzi. Chce żeby była moja.
-Nie pozwolę na to - loczek powiedział ze złością w oczach.
Zaczęli się szarpać. Ludzie obserwowali ich walkę. W końcu dziewczyna podbiegła do nich, chciała ich rozdzielić. Udało jej się, z trudem ale się udało. Harry miał parę siniaków, a Niall tylko kilka zadrapań.
-Proszę, nie wdawaj się w bójki.
-Ale ja walczyłem o ciebie, moją ukochaną.
-Przecież wiesz, że cię nie zostawię.
-Wybacz, zapomniałem o tym na chwile. - powiedział po czym ją przytulił.
Maggie poszła do łazienki. Zauważyła - sami wiecie kogo.
Wciągnął ją do jednej z kabin.
-Słuchaj uważnie, jak nie zerwiesz z tym typem to będzie źle.
-Nie zostawię go dla ciebie.
-Ależ zostawisz.
-Dlaczego miałabym?
-Zabije go jeśli tego nie zrobisz.
-Co?! Nie możesz!
-Nawet nie wiesz do czego jestem zdolny.
Po tych słowach pocałował ją namiętnie w usta. Dziewczyna próbowała się odepchnąć. Pocałunek trwał chwile, potem chłopak wyszedł z łazienki. Maggie nadal siedziała w toalecie, nie mogła się ruszyć z miejsca. Płakała, bała się o swojego ukochanego. Bardzo go kochała i nie chciała go zostawić.
Impreza dobiegała końca. Wszyscy już się zbierali. Wychodząc blondyn zobaczył bruneta. Byli z tyłu budynku. Niall przyciągnął go do ściany.
-Twoja Maggie już cię nie kocha.
-Ona mnie kocha całym swoim sercem!
-Ach tak? A co ty na to jak się powiem, że cię zdradziła?
-Kłamiesz!
-Nie, kochaliśmy się już parę razy. - Niall kłamał ile wlezie.
-Nie wierze ci, ona nigdy by tak nie postąpiła, po za tym jest jeszcze dziewicą.
-Widocznie już nie. Oprócz mnie jeszcze parę innych już wybzykała.
-Kim ty do cholery jesteś?!
-Twoim największym wrogiem - tym zdaniem zakończył rozmowę i przywalił z całej siły w brzuch loczka. Harry zwijał się z bólu.
Gdy blondyn odjechał, Maggie wyszła z klubu. Źrenice miała powiększone, gdy zobaczyła Harry'ego w takim stanie.
-Co się stało?! - była przerażona.
-Ten..b.. - nie dokończył zdania po czym zemdlał.


Jeśli przeczytałeś bardzo proszę o komentarz pod postem :3
Mam nadzieję że się podobało :)

poniedziałek, 3 marca 2014

Rozdział 1

Była 6 wieczorem. Szykowałam się właśnie na imprezę. Miałam na sobie granatową sukienkę. Czarne buty czekały jeszcze w szafie. Nałożyłam tylko tusz do rzęs i błyszczyk, nie lubiłam mieć za dużo makijażu. Po 15 minutach byłam gotowa do wyjścia. Przed domem czekał na mnie mój chłopak. Harry. Wsiadłam do czarnego samochodu. Chłopak przywitał mnie pocałunkiem w policzek. Byliśmy razem od ponad roku. Brunet wcisnął gaz do dechy i po 10 minutach jazdy byliśmy przed klubem. Z parkingu było słuchać głośną muzykę. Gdy tylko weszliśmy do środka Harry zaprosił mnie do tańca. Oczywiście się zgodziłam. Jak tańczyłam zauważyłam, że jakiś facet się na mnie patrzy, starałam się go ignorować. Po 30 minutach tańca byłam wykończona i poszłam do baru po szklankę wody cytrynowej. Wypiłam napój za jednym razem, a gdy się odwróciłam zobaczyłam GO, tego blondyna co się na mnie gapił.
-Cześć, jestem Niall
-Maggie
-Ładnie tańczysz
-Dz..dziękuje
-Ten brunet w loczkach to twój chłopak?
-Tak
-To mam konkurencję
-Że coo?
-Jeszcze będziesz moja, do zobaczenia  - powiedział po czym odszedł.
- ,,Jeszcze będziesz moja'' ? - w myślach miałam tylko to zdanie.


To jest tak jakby zwiastun tego co będzie :) Tak wiem że krótki, następny będzie dłuższy :3

Postacie

Maggie Clarke
18 latka


Harry Styles 
20 lat, chłopak Maggie

Niall Horan
21 lat, chce za wszelką cenę być z Maggie

Zayn Malik
22 lata

Liam Payne
21 lat

Louis Tomlinson
23 lata

Z głównych postaci to by było na tyle,mam na dzieję że ktoś będzie czytał tego bloga i że wam się spodoba  i będziecie go z chęcią czytać :)