czwartek, 17 kwietnia 2014

Rozdział 9

Po długiej podróży dojechaliśmy na miejsce. Chłopak zaparkował wóz na podjeździe.
Dom:
 Nie było wokół innych budynków. Tylko ten dom i łąka.
-Gdzie jesteśmy? - zapytałam nie rozpoznając okolicy.
-W twoim nowym domu - uśmiechnął się szyderczo.
-Nie możesz! Nie zgadzam się. - protestowałam.
-Moja droga, coś ci wyjaśnię. Nie obchodzi mnie twoje zdanie. Od dzisiaj tu mieszkasz i koniec.
-I tak to ci nie wyjdzie! Moja mama zauważy że mnie nie ma przez ten czas!
-NIE.OBCHODZI.MNIE.TO - powiedział dokładnie rozdzielając każde słowo. Wysiadł z furgonetki i poszedł otworzyć moje drzwi.
-Wysiadaj.
-Nie mam zamiaru.
-WYSIADAJ, JUŻ. - był wkurzony.
-Nie.
-Sama tego chciałaś. - wziął mnie na plecy tak jak wcześniej. -Jesteś uparta i pociągająca, już cie lubię. - mówił otwierając drzwi od domu.
-Zayn! - krzyknął.
-Wreszcie jesteś. Niecierpliwiłem się. - chłopak z ciemnymi włosami powiedział schodząc po schodach.
-Ta.. był z nią mały problem. Uważaj na nią, jest do wszystkiego zdolna. - patrzył na mnie z powagą.
-Myślę, że jak pokażę jej jaki jestem, nie będzie chciała uciec. Podporządkuję ją. - spojrzał na mnie z uśmiechem na twarzy. -Chodź, pójdziemy do mojego pokoju. Twój nie jest jeszcze do końca zrobiony. - mówił prowadząc mnie na górę. Gdy już byliśmy na górze zobaczyłam że jest wiele drzwi i krętych korytarzy. Można się tu zgubić. 
-Tam jest mój pokój, a na przeciwko niego twój. - wskazał na 2 pokoje na końcu korytarza. Zbliżaliśmy się do jego pokoju. Miałam na całym ciele gęsią skórkę. Nie chciałam tu być.
-To mój pokój. - powiedział otwierając drzwi. Był przytulny i miał wielkie łóżko.


-Po co ci takie wielkie łóżko?
-Zamówiłem je gdy powiedziałem dla Liama żeby cię przywiózł. Aha, więc ma na imię Liam. Nie wiele mi to da.
-Chyba raczej porwać. - poprawiłam go.
-PRZYWIEŹĆ - powiedział głośno i wyraźnie. -Dopóki twój pokój nie będzie gotowy będziesz spała ze mną. - widziałam w jego oczach pożądanie.
-A nie mogłabym na przykład w salonie? - chciałam uniknąć spania z nim w jednym łóżku.
-Nie, muszę cię mieć na oku.
-Ale..
-Żadnych ale, w końcu cię mam i chcę to wykorzystać. - puścił mi oczko.
-A mogę zwiedzić dom? No wiesz, żeby wiedzieć gdzie jest kuchnia czy łazienka.
-Te pomieszczenia pokażę ci później. Ale cały dom nie. Jeśli będziesz wiedzieć gdzie co jest to możesz nam się wymknąć. A tego nie chcemy.
-Nie chcemy? - zapytałam zdziwiona.
-Przecież oprócz mnie jest jeszcze Liam. No i Louis - dodał po chwili. Louis?
-Jest w domu? Ten Louis? - pytałam z zaciekawieniem.
-Nie, pojechał do sklepu po jedzenie. Niedługo będzie. - na tą wieść zaburczało mi w brzuchu.
-Oby się pospieszył. Słyszę jak twój brzuch domaga się jedzenia - zaśmiał się. Super, 3 pacanów. Może jeszcze ktoś się zjawi!? 
                                                                     * * *
Zbliżała się noc. Byłam nadal w JEGO pokoju. Brązowooki przyniósł mi tylko coś do jedzenie bo nie chciał żebym się stamtąd ruszała. Spojrzałam na zegarek, wskazywał godzinę 21:03 O nie.  Nagle ktoś wszedł do pokoju. Zayn. Podszedł do komody i wyciągnął z niej jakieś ubranie.
-Kochanie, masz tu swoją piżamę. - wręczył mi swoją koszulkę.
-A dół? - spytałam zniesmaczona widokiem mojej 'piżamy'.
-A po co ci dół? Wolę cię bez dołu. - szeroko się uśmiechnął. Serio? 
-Pokażę ci teraz gdzie jest łazienka. - zaprowadził mnie kilka drzwi dalej od jego pokoju. Staliśmy przed wejściem do łazienki. Weszliśmy. Mój wzrok powędrował na prysznic. Przez szyby było wszystko widać.


-Przygotowałem już ręcznik. - wskazał oczami na przedmiot leżący na szafce.
-A ty co? - zapytałam gdy zauważyłam że nie wychodzi.
-Jak co. Nie mogę się na ciebie patrzeć jak się myjesz? - posmutniał.
-No właśnie nie. Wypad mi stąd. - powiedziałam głośniejszym tonem.
-Masz rację. Muszę najpierw zobaczyć cię w łóżku. Potem nadejdzie czas na prysznic. - głośno myślał. Westchnęłam zamykając mu drzwi przed oczami.
-Będę tu stał i czekał na ciebie skarbie.
-Nie mów do mnie skarbie! - burknęłam.
-Będę mówić bo jesteś moim skarbem skarbie.
Wkurwiłam się.
-Szybko się myj! Nie chcę na ciebie czekać. - krzyknął.
-A ja nie chcę cię widzieć. - odparłam.
-Pożałujesz że to powiedziałaś. - jego głos spoważniał. Co ja zrobiłam.

Czytasz - komentujesz 
Kolejny rozdział za 10 komentarzy :) 

16 komentarzy:

  1. jezuu *_* swietne dawaj szybko next :*

    OdpowiedzUsuń
  2. świetny rozdział :3 niech się Hazza pojawi ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowny *____*, czekam na next ;)(~ Paulina

    OdpowiedzUsuń
  4. A kim jest tam opisany "zielonooki" , który podał jedzenie? jedyny zielonooki z tego to Harry, ale nie o niego chodzi. to o kogo?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomyliłam się, powinno być brązowooki. Już poprawiłam XD

      Usuń
  5. Wow ale się akcja rozkręca ^^ Dawaj kolejny ^^

    OdpowiedzUsuń
  6. podobne trochu do stockholm syndrome ten rozdział. (niedokończony pokój i z prysznicem, chociaż, że tam został w łazience)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, oczywiście, nie czytałaś, ale komentujesz, wysyłasz linka do niego na stronce na fb. Nie, ty wcale nie czytasz -,-

      Usuń
    2. Się nie wykręcisz, bo nawet komentowałaś :)
      np. http://tlumaczenie-stockholmsyndrome.blogspot.com/2014/04/254-odpowiedzi.html

      Usuń
    3. aa to to xD przepraszam nie wiedziałam że o to ci chodzi xd

      Usuń
  7. Dawaj następny

    OdpowiedzUsuń
  8. Plis daj kolejny jeszcze dziś

    OdpowiedzUsuń
  9. Czekam nn ;) /Jula

    OdpowiedzUsuń
  10. Zajebisty. Czekam na nexta.
    Zapraszam do mnie i mam nadzieję że skomentujesz go
    swltb-fan-fiction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Kiedy będzie 10 !!!!!

    OdpowiedzUsuń