Przestraszona patrzyłam na Harry'ego. Wyciągnęłam z kieszeni telefon i wystukałam na klawiaturze nr 112. Opowiedziałam całe zdarzenie, karetka przyjechała dosyć szybko. Niestety nie mogłam z nimi jechać. Ze łzami w oczach obserwowałam jak zabierają mojego chłopaka. Wróciłam autobusem do domu. Mama zastała mnie roztrzęsioną i rozpłakaną. Nigdy mnie takiej nie widziała. Zdjęłam kurtkę i buty po czym pobiegłam do pokoju. Położyłam się na łóżku. Myślałam o Harrym i o tym co się stało. Po chwili ktoś zapukał do mojego pokoju. To była mama. Weszła i usiadła na moim łóżku.
-Kochanie co się stało?
-Nie chce o tym gadać. -powiedziałam ochrypniętym głosem.
-Może ci jakoś pomogę..
-Nie potrzebuje niczyjej pomocy.
-Jak chcesz, kolacja czeka w kuchni.
Nie obchodziła mnie kolacja, nie byłam głodna. Przykryłam się kocem i zamknęłam oczy. Śniło mi się, że ktoś mnie goni, to był ON, Niall. Nie miałam już siły biec. Pobiegłam z trudem do najbliższego parku. Schowałam się za drzewem, dość grubym. Oddychałam ciężkimi oddechami, siedziałam mając nadzieje że blondyn mnie nie znajdzie. Niestety myliłam się, znalazł mnie
-Cześć maleńka, w końcu cię znalazłem.
Obudziłam się w krzykiem. Mama mnie usłyszała. Słyszałam jej kroki po schodach. Cieszyłam się, że obudziłam się z tego koszmaru. Spojrzałam na zegarek, była 3 w nocy.
-Córeczko co się dzieje?
-Nic mamo, śnił mi się koszmar, nic więcej.
-O czym był?
-Nie ważne..
-Maggie.. wiesz że możesz mi mówić takie rzeczy.
-Ale nie chce.
Poddała się i wyszła z pokoju, zostałam sama z ciemnością. Nie chciała spać, koszmar mógł wrócić. Nie chciałam wiedzieć jaka jest część dalsza. Wzięłam pierwszą lepszą książkę i zaczęłam czytać. Przesiedziałam z książką całą noc.
Zaczął się niedzielny poranek. Zeszłam na dół na śniadanie.
-Dzień dobry córciu.
Nie odpowiedziałam, byłam myślami gdzie indziej.
-Czemu nie chcesz już ze mną normalnie rozmawiać??
-Nie to że nie chce tylko..
-Tylko co?
-Zresztą nie ważne, to moja sprawa.
-Dosyć tego. Ewidentnie coś przede mną ukrywasz.
-Nie to nie tak
-A jak? Nasze stosunki się zmniejszają, nie widzisz że oddalamy się od siebie?
Nie odezwałam się ani słowem. Skończyłam jeść, odłożyłam talerz do zlewu i poszłam do siebie.
Agnes (mama Maggie) poszła po telefon i zadzwoniła do męża.
-Bob musimy pojechać z Maggie do psychologa.
-Ale po co?
-A po co się jedzie do psychologa?
-Kochanie teraz nie mogę rozmawiać, będę w domu o 16, całuje.
Rozłączył się.
Nie to nie sama z nią pojadę - powiedziała, tak zrobiła.
-Maggie zbieraj się jedziemy!
Zeszłam niechętnie na dół.
-Gdzie?
-Do... centrum handlowego.
-Zrobiłam pauze.. coś kręcisz.
-Nie, na prawdę, ubieraj buty i jedziemy.
Ubrałam stare zielone trampki i wyszłam z domu. Otworzyłam drzwi od białego mercedesa, usiadłam i zapięłam pasy. Pół drogi jechałyśmy bez słowa.
-Mamo chyba przejechałaś centrum handlowe.
-No dobra.. cała prawda.
-Ale o czym ty mówisz? Jaka prawda?
-Jedziemy do psychologa..
-Co?! Wiedziała może chrzanisz z tym centrum!
-Nie wyrażaj się w ten sposób do mnie!
Stałyśmy na światłach. Skorzystałam z okazji i wysiadłam z auta.
Maggie! Masz natychmiast mi tu wracać!
Zignorowałam jej krzyki. Miałam kilka drobnych więc zaszłam do sklepu po coś do jedzenia i picia.
Gdy stałam w kolejce zauważyłam przede mną blondyna.
Nie tylko nie on, proszę żeby to nie był on. - błagałam w myślach.
Odwrócił się jakby wiedział że za nim stoję.
-O hej mała, co za spotkanie!
-...
-Co ty taka małomówna? Pewnie się cieszysz że mnie widzisz.
-Pojebało cię? Po tym co zrobiłeś mojemu chłopakowi?
W tej chwili przypomniało mi się o Harrym , że leży w szpitalu.
-Zasłużył sobie, nie jest ciebie wart - powiedział stanowczo i pocałował mnie w policzek.
Dałam mu ostro z liścia.
-Jesteś trudnym orzechem do zgryzienia - mówił pocierając dłonią swój policzek.
-Nigdy nie będę twoja, zapomnij.
-Jeszcze się zdziwisz. - odwrócił się w stronę kasy. Zapłacił i stanął koło wejścia. Zapłaciłam za zakupy, szłam w JEGO stronę. Przyśpieszyłam tempo.
-Gdzie się tak śpieszysz? - złapał mnie za rękę.
Spojrzałam na niego gniewnym spojrzeniem. Wyrwałam się i wybiegłam ze sklepu.
Niall biegł za mną. Koszmar który śnił mi się zeszłej nocy stawał się prawdą.
Podoba się? Skomentuj! :)
Teraz będę pisała dłuższe części xd
Przepraszam że dawno nie pisałam ;/
Świetne <3 Czekam na next ;3
OdpowiedzUsuńswietne tylko gdybys pisała w swoim imieniu tak jakby byłoby lepiej ;d
OdpowiedzUsuńSuper. Czekam na nexta. Zajrzyj do mnie http://hazz-1direction.blogspot.com
OdpowiedzUsuńSuper. ;3 Next <3
OdpowiedzUsuń