czwartek, 22 maja 2014

czwartek, 17 kwietnia 2014

Rozdział 10

Rozdział zawiera sceny erotyczne, przeznaczone dla osób pełnoletnich. 

Zdjęłam ciuchy i weszłam pod prysznic. Starałam się nie myśleć co Zayn zrobi za moje słowa. Chciałam się tylko odstresować. Podczas mycia różne myśli mi napłynęły do głowy.
Co Zayn zamierza ze mną zrobić? Czy Harry i Niall mnie uratują? Czy zostanę tu już na zawsze?
Po pytaniach w mojej głowie zostało tylko jedno słowo. Harry... Czemu mu to zrobiłam? Nie chciałam, to wszystko Niall. Nie.. to moja wina. To wszystko moja wina. Skoro już jestem tu uwięziona to wykorzystam to jakoś. Wyszłam z prysznica. Wzięłam ręcznik i się wytarłam. Sięgnęłam po koszulkę. Gdy już ją nałożyłam zaczęłam rozglądać się po łazience. Może są tu jakieś ostre rzeczy? Coś przez co bym już nie myślała o tym zjebanym świecie. Podeszłam do szafki. Otworzyłam każdą szufladę. Nic. Czemu mi to robisz? Czemu nie ma tu żadnych ostrych przyrządów? Nie chce już żyć na tym świecie. 
-Kotku żyjesz jeszcze? - pytał zniecierpliwiony.
-Tak! - odpowiedziałam. Niestety... - powiedziałam ciszej.
-Wyłaź szybko albo sam do ciebie wejdę. 
-Już wychodzę. - szłam w stronę drzwi.
-No w końcu! Co ty tam robiłaś?! 
-Naleśniki. - odpowiedziałam sarkazmem.
-Bardzo śmieszne. - burknął. -A teraz chodź. Wróciliśmy do jego pokoju. Nie proszę. Gdy tylko weszliśmy od razu popchnął mnie na łóżko. Przygryzł dolną wargę. Podszedł do łóżka. Byłam zbyt zaskoczona by reagować. Usiadł na moich nogach.
-Pragnę cię. - powiedział i bez ostrzeżenia złączył nasze usta w namiętnym pocałunku. Potem zaczął delikatnie całować moją szyję, kończąc na malinkach,cicho pojękiwałam. Gdy skończył jego ręce wsunęły się pod moją bluzkę. Zaczął ściskać moje piersi i masować sutki. Jęknęłam cicho. -Pozbędę się tego. - na chwile przestał żeby ściągnąć mi bluzkę. Byłam już całkiem naga. Brytyjczyk przejrzał mnie od góry do dołu. -Jesteś taka seksowna. - zauważyłam że jego oczy pociemniały. Zaczął składać czułe pocałunki na moim brzuchu. Schodził coraz niżej aż dotarł do mojej kobiecości. Rozsunął moje nogi. Delikatnie zaczął masować moją łechtaczkę. Włożył we mnie palec i poruszał nim wolno. Po niedługiej chwili dodał kolejny palec i zwiększył tępo. Zaczęłam głośniej jęczeć. -Tak i oto chodziło, jęcz kotku. Wyciągnął ze mnie palce i wstał z łóżka, żeby zdjąć spodnie i bokserki. Starałam się nie patrzeć na jego przyjaciela. Ponownie wszedł na łóżko. -Uprawiałaś już seks? - starałam się ignorować jego pytanie. -Pytam czy już się ruchałaś. Milczałam. -Możesz odpowiedzieć?! - był na skraju wybuchu.
-Tak.. - bałam się jego krzyków więc odpowiedziałam.
-Łał czyli umiesz mówić. Szkoda, chętnie bym cię rozdziewiczył. A kiedy ostatnio?
-A po co ci te informacje?
-Bo chce wiedzieć.
-Miesiąc temu. - przytaknął głową na moją odpowiedź. Był nade mną, podpierał się rękami o łóżko. Wsunął swojego członka to mojej pochwy.
-Ale ciasna. - wsadzał coraz głębiej. Gdy w końcu udało mu się dojść do końca poruszał się we mnie dosyć szybko.
-Zaaaaaaaayn. - moje jęki stawały się coraz głośniejsze, nie umiałam ich powstrzymać.
-Spokojnie, doprowadzę cię do orgazmu. - posłał mi oczko. Widziałam kropelki potu na jego czole.
-Bożeeeee Zaaayn. - jęknęłam głośno gdy dotarł do mojego punkt G. Czułam jak moje soki wylewają się na pościel. Chłopak doszedł chwile po mnie. Jego sperma wylewała się ze mnie. Wyciągnął swojego kumpla  z mojej pochwy.
-I jak podobało się? - zapytał gdy siedzieliśmy na przeciwko siebie stykając się czołami. Nic nie powiedziałam tylko wysłałam mu lekki uśmiech. Również się uśmiechnął. -Lepiej pójdźmy już spać, jutro trzeba rano wstać. - powiedział całując mnie w czoło. Wziął nową kołdrę bo tamta była zaplamiona i mokra od naszego stosunku. Byliśmy odwróceni do siebie plecami. Zamknęłam oczy i zasnęłam.

czytasz - komentujesz

Rozdział 9

Po długiej podróży dojechaliśmy na miejsce. Chłopak zaparkował wóz na podjeździe.
Dom:
 Nie było wokół innych budynków. Tylko ten dom i łąka.
-Gdzie jesteśmy? - zapytałam nie rozpoznając okolicy.
-W twoim nowym domu - uśmiechnął się szyderczo.
-Nie możesz! Nie zgadzam się. - protestowałam.
-Moja droga, coś ci wyjaśnię. Nie obchodzi mnie twoje zdanie. Od dzisiaj tu mieszkasz i koniec.
-I tak to ci nie wyjdzie! Moja mama zauważy że mnie nie ma przez ten czas!
-NIE.OBCHODZI.MNIE.TO - powiedział dokładnie rozdzielając każde słowo. Wysiadł z furgonetki i poszedł otworzyć moje drzwi.
-Wysiadaj.
-Nie mam zamiaru.
-WYSIADAJ, JUŻ. - był wkurzony.
-Nie.
-Sama tego chciałaś. - wziął mnie na plecy tak jak wcześniej. -Jesteś uparta i pociągająca, już cie lubię. - mówił otwierając drzwi od domu.
-Zayn! - krzyknął.
-Wreszcie jesteś. Niecierpliwiłem się. - chłopak z ciemnymi włosami powiedział schodząc po schodach.
-Ta.. był z nią mały problem. Uważaj na nią, jest do wszystkiego zdolna. - patrzył na mnie z powagą.
-Myślę, że jak pokażę jej jaki jestem, nie będzie chciała uciec. Podporządkuję ją. - spojrzał na mnie z uśmiechem na twarzy. -Chodź, pójdziemy do mojego pokoju. Twój nie jest jeszcze do końca zrobiony. - mówił prowadząc mnie na górę. Gdy już byliśmy na górze zobaczyłam że jest wiele drzwi i krętych korytarzy. Można się tu zgubić. 
-Tam jest mój pokój, a na przeciwko niego twój. - wskazał na 2 pokoje na końcu korytarza. Zbliżaliśmy się do jego pokoju. Miałam na całym ciele gęsią skórkę. Nie chciałam tu być.
-To mój pokój. - powiedział otwierając drzwi. Był przytulny i miał wielkie łóżko.


-Po co ci takie wielkie łóżko?
-Zamówiłem je gdy powiedziałem dla Liama żeby cię przywiózł. Aha, więc ma na imię Liam. Nie wiele mi to da.
-Chyba raczej porwać. - poprawiłam go.
-PRZYWIEŹĆ - powiedział głośno i wyraźnie. -Dopóki twój pokój nie będzie gotowy będziesz spała ze mną. - widziałam w jego oczach pożądanie.
-A nie mogłabym na przykład w salonie? - chciałam uniknąć spania z nim w jednym łóżku.
-Nie, muszę cię mieć na oku.
-Ale..
-Żadnych ale, w końcu cię mam i chcę to wykorzystać. - puścił mi oczko.
-A mogę zwiedzić dom? No wiesz, żeby wiedzieć gdzie jest kuchnia czy łazienka.
-Te pomieszczenia pokażę ci później. Ale cały dom nie. Jeśli będziesz wiedzieć gdzie co jest to możesz nam się wymknąć. A tego nie chcemy.
-Nie chcemy? - zapytałam zdziwiona.
-Przecież oprócz mnie jest jeszcze Liam. No i Louis - dodał po chwili. Louis?
-Jest w domu? Ten Louis? - pytałam z zaciekawieniem.
-Nie, pojechał do sklepu po jedzenie. Niedługo będzie. - na tą wieść zaburczało mi w brzuchu.
-Oby się pospieszył. Słyszę jak twój brzuch domaga się jedzenia - zaśmiał się. Super, 3 pacanów. Może jeszcze ktoś się zjawi!? 
                                                                     * * *
Zbliżała się noc. Byłam nadal w JEGO pokoju. Brązowooki przyniósł mi tylko coś do jedzenie bo nie chciał żebym się stamtąd ruszała. Spojrzałam na zegarek, wskazywał godzinę 21:03 O nie.  Nagle ktoś wszedł do pokoju. Zayn. Podszedł do komody i wyciągnął z niej jakieś ubranie.
-Kochanie, masz tu swoją piżamę. - wręczył mi swoją koszulkę.
-A dół? - spytałam zniesmaczona widokiem mojej 'piżamy'.
-A po co ci dół? Wolę cię bez dołu. - szeroko się uśmiechnął. Serio? 
-Pokażę ci teraz gdzie jest łazienka. - zaprowadził mnie kilka drzwi dalej od jego pokoju. Staliśmy przed wejściem do łazienki. Weszliśmy. Mój wzrok powędrował na prysznic. Przez szyby było wszystko widać.


-Przygotowałem już ręcznik. - wskazał oczami na przedmiot leżący na szafce.
-A ty co? - zapytałam gdy zauważyłam że nie wychodzi.
-Jak co. Nie mogę się na ciebie patrzeć jak się myjesz? - posmutniał.
-No właśnie nie. Wypad mi stąd. - powiedziałam głośniejszym tonem.
-Masz rację. Muszę najpierw zobaczyć cię w łóżku. Potem nadejdzie czas na prysznic. - głośno myślał. Westchnęłam zamykając mu drzwi przed oczami.
-Będę tu stał i czekał na ciebie skarbie.
-Nie mów do mnie skarbie! - burknęłam.
-Będę mówić bo jesteś moim skarbem skarbie.
Wkurwiłam się.
-Szybko się myj! Nie chcę na ciebie czekać. - krzyknął.
-A ja nie chcę cię widzieć. - odparłam.
-Pożałujesz że to powiedziałaś. - jego głos spoważniał. Co ja zrobiłam.

Czytasz - komentujesz 
Kolejny rozdział za 10 komentarzy :) 

sobota, 12 kwietnia 2014

Rozdział 8

Doszłam do centrum w dość szybkim czasie. Zobaczyłam kawiarnię o drugiej stronie ulicy. Mój brzuch zaburczał, domagając się jedzenia. Sprawdziłam czy nie mam jakichś drobnych przy sobie.
-Hej piękna. - odezwał się ochrypnięty głos kilka metrów ode mnie. Miałam głowę w dół szukając pieniędzy. Podniosłam ją do góry. Nie możliwe. Ujrzałam lokowanego bruneta z zawalającym uśmiechem. Stałam wryta, tak jakbym zobaczyła ducha.
-Coś nie tak? - patrzył na mnie marszcząc brwi. Wpatrywałam się w niego, upewniając się że nie mam zwidów. Podeszłam bliżej.
-Ha..Harry? - wyjąkałam.
-Tak to ja. Twój chłopak, Harry Styles.
Po policzku poleciała mi pojedyncza łza szczęścia. Podbiegłam do niego mocno go przytulając.
-Nie wierze, to na prawdę ty. - płakałam w jego bluzkę.
-A kto inny. - Śmiejąc się cicho objął mnie rękami.
-Ale przecież szpital, ten pożar. Jakim cudem?
-Opowiem ci później.
-Jesteś głodna? - zapytał spoglądając na restaurację. Przez te spotkanie zapomniałam, że byłam głodna.
-Tak. Poszliśmy do sklepu trzymając się mocno za ręce. Weszliśmy do środa. Ledwo zdążyłam usiąść i zauważyłam Nialla w drzwiach. Serio?Akurat teraz? Podszedł do naszego stolika.
-Hej kotku. - powiedział z lekkim uśmiechem, spoglądając kątem oka na Harrego.
-Kotku? Nadal nie odpuściłeś? - Harry patrzył na niego gniewnie.
-Ahaa, czyli jeszcze Maggie ci nie powiedziała. - w jego oczach było widać nienawiść.
-Maggie, o czym on mówi? O czym nie wiem? - spoglądał raz na mnie, raz na blondyna.
-O naszym stosunku. Było zarąbiście. - powiedział pewnym głosem.
-Co kurwa? - pytał z niedowierzaniem. Jak leżałem pół żywy w szpitalu ty poszłaś do łóżka z NIM?! - krzyczał dosyć głośno.
-Harry.. ja nie chciałam, on.. - nie dał mi dokończyć i wyszedł.
-No to mamy go z głowy.
-Co ty pieprzysz? Ja go kocham! A ciebie nie chce widzieć! - odeszłam od stolika i pobiegłam za loczkiem. Był mega wkurzony. Mój związek właśnie się rozpadał. Gdyby nie Niall, wszystko by było w porządku! Usłyszałam kroki tusz za mną. Obejrzałam się do tyłu. Horan. Przyspieszyłam chcąc go zgubić. Straciłam z oczu Harrego. No pięknie. Gdy przechodziłam koło uliczki ktoś mnie do niej wciągnął.
-Co ty robisz?! Kim jesteś?! - wykrzyczałam wkurwiona i za razem przestraszona. Nic nie odpowiedział tylko mnie przytrzymał. Próbowałam się wyrwać. Na marne.
-POMOCYYY! - krzyczałam na cały głos.
-Zamknij mordę!
-Ale z ciebie dżentelmen. - powiedziałam sarkastycznie. Spojrzał na mnie. Wyciągnął z kieszeni taśmę. Kręciłam głową i krzyczałam ile mogłam. Mimo starań założył mi taśmę na usta.
-Słuchaj jeśli się uspokoisz pójdzie o wiele szybciej. - powiedział łagodnie. Wziął mnie na plecy jak worek i zaniósł do małej furgonetki. Gdy wsadzał mnie do wozu zauważyłam Harrego i Nialla. Musieli usłyszeć moje krzyki. Porywacz posadził mnie na miejscu pasażera i zapiął pasy. Zamknął drzwi od mojej strony i sam wsiadł na miejsce kierowcy. Wcisnął gaz i odjechaliśmy. Zauważyłam tylko chłopaków za nami.
*Oczami narratora*
-Co się tu właśnie stało?! - krzyczał zdenerwowany blondyn.
-To wszystko twoja wina! - brunet krzyczał do irlandczyka.
-Jak to moja?! Ty wybiegłeś z restaruracji a ona pobiegła za tobą! - usprawiedliwiał się.
-A ty oczywiście ty musiałeś się pojawić i powiedzieć mi o tej wiadomości!
-Gdyby nie ja nigdy byś się nie dowiedział!
Po tych słowach Harry zamilkł. Uświadomił sobie że Niall ma rację.
-Dobra już się nie kłóćmy tylko zróbmy coś! Chodźmy na policję, cokolwiek! - zasugerował niebieskooki a Harry pokiwał głową.
*Oczami Maggie*
Ja w tym czasie jechałam z jakimś typem, nawet nie wiedząc dokąd i po co. Jedną rękę trzymał na kierownicy a drugą wyciągnął jakąś szmatkę z kieszeni. Przybliżył ją do mojej twarzy. To musiały być jakieś środki nasenne, bo po pewnym czasie zamknęłam oczy i zapadłam w głęboki sen.
(po kilkunastu godzinach jazdy)
Otworzyłam oczy. Nadal byłam w samochodzie z tym facetem. Głowa mnie bolała.
-O, wreszcie się obudziłaś.
-Gdzie mnie wieziesz? - pytałam trzymając się jedną ręką za głowę.
-Nie mogę ci powiedzieć. Ale jedno możesz wiedzieć. Do mojego szefa. Już nie może się doczekać spotkania  z tobą.
-Dlaczego akurat mnie?
-Usłyszał gdzieś o tobie i chciał cię mieć.
-Czemu mi to robisz?! - krzyczałam zdenerwowana ze łzami w oczach.
-Ale co? - zapytał zakłopotany.
-Jak to co?! Porywasz mnie i gdzieś wieziesz!
-Ja tylko wykonuję zlecenie.
Oburzyłam się i już się do niego nie odzywałam. Muszę się od niego uwolnić. 
-Kiedy się zatrzymamy? Bo muszę do łazienki. - powiedziałam po 15 minutach ciszy.
-Jedziemy prosto do mojego szefa. Nie będzie żadnych postojów. - powiedział stanowczo.
-Co?! Ale ja MUSZĘ DO ŁAZIENKI.
-Wytrzymasz. Kurwa, no i jak mam uciec? 
-Daleko jeszcze? - po niedługiej chwili zapytałam.
-Będziemy jechać jeszcze 3 godziny.
-Nie wytrzymam tyle. Chcę mi się sikać!
-Kurwa jeśli nie przestaniesz ciągle narzekać obiecuję, że nie skończy się to dla ciebie dobrze - zagroził.
-Dupek.
Spojrzał na mnie ze złością i skupił się na drodze.

Czytasz - Komentujesz
Przepraszam że teraz tak rzadko piszę ;c
Teraz spróbuje częściej pisać.

środa, 2 kwietnia 2014

Rozdział 7

-Powinnam już się zbierać - powiedziałam zdezorientowana sytuacją.
-Podwieźć cię? - zapytał nadal ze łzami w oczach.
-Nie. Poradzę sobie.
-Przepraszam cię jeszcze raz. Przeze mnie twoje życie może się zawalić.
-Już nie przepraszaj, to co się stało.. tego nie da się naprawić. - powiedziałam twierdząco, zabrałam rzeczy i poszłam na dół. Ubrałam trampki i kurtkę i wyszłam bez słowa.
Po powrocie do domu usiadłam na wygodnej kanapie. Wzięłam pilota i włączyłam telewizor. Skakałam po kanałach natrafiając na wiadomości. Na ekranie widniał filmik płonącego budynku. Słuchałam z niedowierzaniem.
-Dzisiaj rano spłonął miejski szpital. Przyczyny pożaru nie są znane. Nie udało się nikogo uratować. Prosimy o minutę ciszy dla umarłych.
Po tym co właśnie usłyszałam zalałam się łzami i wyłączyłam telewizor. Przecież tam był Harry. Nawet nie zdążyłam się pożegnać. Wtem do salonu weszła mama.
-Co się stało córeczko? - patrzyła na mnie ze smutkiem wyrysowanym na twarzy.
-Szpital..on..Harry.. - zdołałam wypowiedzieć tylko te słowa.
-A szpital.. właśnie słyszałam w radiu co się stało. A Harry? Był tam? - pytała zakłopotana.
-Tak, był w śpiączce. Nawet nie zdążyłam się z nim pożegnać. - mówiłam ocierając łzy. Gdy tak rozmawiałyśmy zobaczyłam tatę w drzwiach.
-Co się znowu dzieje? - zapytał z grymasem na twarzy. Widać że był zły.
-Bob zrozum ją, to w końcu twoja córka.
-Znowu coś z chłopakiem?! - krzyczał.
-Bob, uspokój się! Teraz potrzebuje troski i spokoju a nie krzyku!
Wyszedł wkurzony.
-Pójdę już do swojego pokoju.
-Jesteś głodna? - zapytała ze współczuciem.
-Nie. Prześpię się. Wyszłam z salonu i pobiegłam na górę. Wskoczyłam na łóżko, przykryłam się kocem i płakałam w poduszkę. Czemu Harry?! Czemu on, nie ja!? Miałam ochotę zapaść się pod ziemię.

*miesiąc później*
Przez miesiąc prawie w ogóle nie wychodziłam z pokoju. Tylko żeby pójść do łazienki i kuchni. Chodziłam nadąsana. Było ze mną coraz gorzej, byłam na skraju załamania psychicznego. Myślałam tylko o pożarze i Harrym który tam był. To są najgorsze wakacje w całym moim życiu. Czułam jakby miały się nigdy nie skończyć. Nawet nie wiedziałam który jest miesiąc. Koniec lipca? A może sierpień. Nie obchodziło mnie to. Mama tylko czasem wchodziła do mojego pokoju i pytała jak się czuję. Z tatą w ogóle nie rozmawiałam. Oddaliliśmy się od siebie. Zachowywał się tak jakby nie był już moim ojcem. A Niall... dzwonił codziennie. Nie odbierałam. Nie miałam ochoty z nim rozmawiać, nie chciałam z NIKIM rozmawiać.
-Maggie! - usłyszałam głos mamy z dołu.
-Zejdź na dół!
Leniwie wstałam z łóżka i zeszłam powoli na dół.
-No wreszcie jesteś. Idź się w końcu przejść. Nie możesz tak całe wakacje przeleżeć w łóżku.
-A czemu nie? - zmarszczyłam brwi
-Musisz pójść na świeże powietrze!
-Ale ja nie chcę. Chcę przeleżeć w łóżku już całą wieczność.
-Idź się ubrać. I wyjdź na miasto. Proszę cię.
Miałam już powiedzieć że nie ale się powstrzymałam. Poszłam z powrotem na górę się ubrać. Ubrałam białą bluzkę na ramiączka, zieloną bejsbolówkę, jeansowe spodenki i zielone vansy. Zeszłam po schodach i ujrzałam mamę ciągle w tym samym miejscu.
-A teraz idź się przejdź na miasto.
-Ale co ja tam będę robić, sama.
-To zadzwoń po kogoś.
Nie odpowiedziałam. Zeszłam ze schodów, otworzyłam drzwi i zamknęłam z hukiem. Szłam w stronę centrum Londynu. Nie miałam jeszcze pojęcia co się stanie.

******************************************************************************
Myśli będę pisać ukosem.
Jak myślicie co się stanie Maggie?
Napisałam w końcu rozdział, po 2 tygodniach. Jeśli ktoś czekał z niecierpliwością to bardzo przepraszam ;/
Jak wam się podoba nowy wystrój bloga? Zmieniać, czy zostawić tak jak jest?

czytasz = komentujesz

środa, 19 marca 2014

Rozdział 6

Są sceny +18

*Oczami narratora*
-Chciałabym iść już spać.
Niall podszedł z dziewczyną do łóżka.
-Tu? A ty gdzie będziesz spał?
-No jak gdzie, z tobą.
-Szczerze to wolałabym sama.
-Śpisz tu i koniec.
Maggie zniechęciła się tą odpowiedzią.
-No przestań, będzie fajnie.
Już wiedziała co będzie. Położyła się na łóżku i cała przykryła się kołdrą. Chłopak włączył magnetofon i położył się na łóżko. Leżeli bokiem patrząc sobie w oczy.
-Wcześniej nie zauważyłam, że masz takie głębokie oczy.
-Rozumiem, że to był komplement. -uśmiechnął się.
Maggie nic nie odpowiedziała tylko lekko się uśmiechnęła. Blondyn przysunął się do niej. Dziewczyna nie odsunęła się. Leżała i ciągle patrzyła się w jego piękne, niebieskie oczy. Niall wpił się w jej usta. Całowali się po francusku. Obrócili się i chłopak wylądował na Maggie. Czuła się niekomfortowo, czuła jego podnoszącą się erekcje na jej ciele. Blondyn miał na sobie tylko bieliznę. 
*Oczami Maggie*
Dotknęłam jego torsu i opuszkami palców robiłam linie. Najwyraźniej podobało mu się. Był gładki i lekko umięśniony. Włożył mi rękę pod koszulkę. Zorientował się że nie mam stanika.Zaczął lekko dotykać moich piersi. Nie miałam nic przeciwko. Zdjął ze mnie bluzkę. Byłam pół naga. Patrzył na moje okrągłości.
-Podoba mi się twój biust.
Moje policzki zaczerwieniły się. Jeździł palcem wokół moich sutków. Potem zagryzł jeden z nich swoimi zębami. Jęknęłam dosyć cicho. Zjechał niżej, do bokserek. Powoli je ze mnie zsunął i rzucił na podłogę. Obleciał mnie wzrokiem od góry do dołu.
-Masz piękne ciało.
Nie bardzo wiedziałam co powiedzieć, dlatego nic nie mówiłam.
Przysunął mnie na brzeg łóżka i usiadł na podłodze. Zaczął pieścić moją kobiecość, żeby mnie podniecić. Czasem cicho pojękiwałam. Przestał, zaczął ruszać językiem po mojej pochwie. Gdy skończył wsunął swój palec. Powoli coraz głębiej, wkładał a potem wyciągał. Chwile później przyspieszył. Z każdą chwilą wydawałam coraz głośniejsze jęki.
-Podoba się? -spytał z uśmiechem na twarzy.
Nic nie powiedziałam tylko go namiętnie pocałowałam. 
-Nie wierze, że to mówię ale... chyba się w tobie zakochuje. -mówiła patrząc w jego oczy.
-Cieszę się. - powiedział spokojnie, chodź w głębi duszy cieszył się jak małe dziecko z lizaka.
Wstał z podłogi i ściągnął swoje bokserki. Stał na środku pokoju zupełnie nagi. Podszedł w moją stronę i położył się na mnie.
-Jesteś gotowa?
-Miejmy to już za sobą. - nie byłam pewna swojej decyzji.
Wsunął swojego członka do mojej kobiecości. Starał się być delikatny. Widać, że miał wprawę. Zwiększył tempo. Prawie doszedł do czułego punktu. Pojękiwałam, on próbował mnie uspokoić. Wplotłam palce w jego blond włosy. Nie minęło dużo czasu i poczułam jak jego sperma wylewa się we mnie. Na koniec głośno jęknęłam bo doszedł do tego 'miejsca' i wyciągnął swoją męskość.
-To był najlepszy seks w moim życiu.
-Nie jestem już dziewicą... Odkąd zaczęłam chodzić z Harrym myślałam że to on mnie rozdziewiczy.
-Życie nie idzie po naszej myśli.
Zeszłam z łóżka, wzięłam koszulkę i bokserki z podłogi.
-Nie musisz tego zakładać.
Posłuchałam go i odłożyłam rzeczy.
-Lubię twoje jęki, podniecają mnie.
Czułam się co niemal dziwnie.
Było po północy, byłam wykończona. Zasnęłam dosyć szybko. Chłopak wtulił się we mnie. Śniło mi się, że Niall próbuje zabić Harrego. Stali na przepaści, blondyn strzelił.
Obudziłam się, spojrzałam przestraszona na zegarek i szybko zerwałam się z łóżka. Założyłam wczorajsze ciuchy i zeszłam na dół.
-Czemu ciągle muszą mi się śnić koszmary. - myślała.
Chłopak już był na dole i robił śniadanie. Zobaczył mnie w wejściu.
-Dzień dobry skarbie.
-Cześć...
Skarbie? Nie jesteśmy jeszcze razem. -mówiła w myślach
Podał mi talerz, a na nim dwie kanapki z serem i szynką.
-Cieszę się, że to ja byłem tym który cię rozdziewiczył. Było wspaniale.
-Tak, było. -nie mówiłam do końca prawdy.
-Czyli co.. oficjalnie jesteśmy razem - wyszczerzył zęby.
-Nie. Czemu tak sądzisz?
-Myślałem, że skoro zgodziłaś się na seks ze mną to...
-To, że razem spaliśmy nie znaczy, że jesteśmy razem. Jeszcze nie.
-Tylko trochę głupio bo nie nałożyłem prezerwatywy...
-Co ty powiedziałeś? Jak to nie nałożyłeś!? - odłożyłam talerz na stolik.
-Wiem, trochę niezręczna sytuacja. Nie wiedziałem, że się zgodzisz.
-Niall czy ty wiesz co zrobiłeś?! Jak zajdę w ciąże to matka mnie zabije. Nie mogę mieć dziecka, nie teraz! Chodzę do szkoły, studiuje.
-Nie ma 100% szans że będziesz w ciąży.
-Ale są duże szanse że zajdę. I moje życie się przez to popsuje.
-Przepraszam.
Podszedł do mnie i mocno przytulił.
-Na prawdę, przepraszam.
Poczułam jego łzy na moim barku.

czytasz-komentujesz

Jak mi idzie pisanie scen? ;/ Szczere odpowiedzi w komentarzu xd

wtorek, 18 marca 2014

Rozdział 5

*Oczami Maggie*
Chłopak zwijał się z bólu. Ja byłam na górze. Rozglądałam się po mieszkaniu szukając jakiegoś wyjścia. Natrafiłam na dosyć duży pokój, było tam m.in. wielkie łóżko i telewizor plazmowy. Domyśliłam się, że to pokój Niall'a. Chodziłam po pokoju, dokładniej przypatrując się jego rzeczom. Kilka lekko ruszyłam. Na ścianach wisiały zdjęcia, najprawdopodobniej jego rodziny. Usłyszałam kroki blondyna. Schowałam się szybko pod łóżko. Niall wszedł do pokoju. Zauważył ruszone przedmioty.
-Wiem, że tu jesteś.
Nie dawałam żadnej odpowiedzi.
-Po co mnie tak traktujesz, nie chcę dla ciebie źle.
Wysunęłam się powoli spod łóżka.
-Wiem jakie masz plany.
-No słucham, jakie?
-Zgwałcisz mnie, zbijesz i będziesz myślał ze w ten sposób będę twoja, to nie tak działa.

*Oczami narratora*
Niall poczuł ukłucie w sercu, dobrze myślała. Po tym jak to powiedziała zrozumiał, że źle postępuje.
-Nic nie mówisz, czyli to prawda?
-Nie, tylko.. zależy mi na tobie, nie chcę cię teraz stracić.
Na taką odpowiedź dziewczyna się nie spodziewała.
Zrobiło jej się miło po tych słowach.
-Pójdziemy obejrzeć jakiś film?
-Czemu nie.
Zeszli na dół do salonu. Niall miał dużo przeróżnych filmów.
-Lubisz horrory? -spytał z lekkim uśmiechem na twarzy.
-Tak uwielbiam.
Włączył ,,Grave Encounters". Podczas oglądania Maggie przytulała się do chłopaka. Trochę się bała.
-Wszystko okej? Może to jest za straszne dla ciebie?
Tak wszystko w porządku. I czemu tak sądzisz? -spytała z oburzeniem.
-Bo jakoś nigdy tak się do mnie nie tulisz.
-Em..
-Nie ważne, coś do jedzenia?
-Nie zostawiaj mnie tu samej!
Podbiegła do niego i poszła z nim do kuchni.
-Która godzina?
-20.06
-Co? Moja mama pewnie odchodzi od zmysłów gdzie jestem.
-Zadzwoń do niej i powiedz, że nocujesz u koleżanki.
-Ale ja nie chcę tu zostać..
-Proszę, jedna noc -błagał prawie na kolanach.
Wiedziała co Niall może jej zrobić, nie chciała ryzykować, ale chłopak i tak jej nie wypuści.
Z trudem się zgodziła. Podał jej telefon. Zadzwoniła do mamy. Była trochę zła ale nie podejrzewała że jest u jakiegoś chłopaka.
-Co chcesz na kolacje?
-Najpierw spytam co masz do jedzenia.
Poszli do lodówki. Po namyśle doszli do wniosku że zrobią hot-dogi. Poszli z jedzeniem spowrotem do salonu. Przełączali kanały bo nie było nic ciekawego. Gdy zjedli udali się do jednego z pokoi na górze. Były tam piłkarzyki, ping pong i kilka automatów.
-Nie wierze, że mieszkasz sam w takim wielkim domu.
-Ta, sam... często nudzi mi się tak samemu. Nie mam nikogo.
-A rodzice, rodzeństwo?
-Jestem jedynakiem, a rodzice...
Nie dokończył zdania i poleciała mu łza po policzku. Maggie zrozumiała, że pewnie ich stracił. Przykro jej było. Został sam.
Chłopak uspokoił się i po chwili zaczął mówić.
-Rodzice zginęli w pożarze. Miałem wtedy 13 lat. Był grill, w pewnym momencie podpalił się. Ogień szybko się rozprzestrzeniał. Straż pożarna nie zdążyła na czas. Ugasili pożar ale nie udało im się nikogo ocalić. Ja w tym czasie bawiłem się z kolegami. Widziałem całą tą sytuacje. Nawet nie zdążyłem się z nimi pożegnać. Po wypadku mieszkałem z babcią. Załamałem się psychicznie, nie chodziłem do szkoły tylko do psychologa. Nie mogłem znieść faktu, że oni już nie są przy mnie.
Z każdą chwilą gdy mówił Maggie bardziej się wczuwała w jego historię.
Na półce stał zegar, spojrzałam na godzinę.
-Już 23.29. Będę się szykować do snu. Dasz mi jakąś koszulkę?
-Dla ciebie wszystko.
Poszedł do swojego pokoju. Maggie poszła za nim. Podszedł do komody i wyciągnął z szuflady jakąś białą koszulkę i bokserki.
-Przygotuję ci rzeczy w łazience.
-Bokserek nie musiałeś dawać -zaczerwieniła się.
-Włóż je -puścił jej oczko i uśmiechnął się.
Powiedział i poszedł do łazienki. Dziewczyna usiadła na miękkim łóżku. Dziwnie się czuła w jednym mieszkaniu, sam na sam z Niall'em.
-Możesz już iść się myć. -zajrzał do pokoju.
-Dobrze, dziękuje.
-Chociaż wolałbym, gdybyś przebrała się tutaj.
-Zrozum, nie.
-No dobra... -odpuścił.
Maggie weszła do łazienki. Zamknęła drzwi na zamek. Wolała żeby Niall jej nie podglądał. Zdjęła ubrania i weszła do wanny.
Blondyn w tym czasie myślał o jego historii. Nerwy znowu wróciły. Nie mógł dużo o tym myśleć. Gdyby był z Maggie, nie był by już taki samotny. Nie lubił samotności.
Dziewczyna wyszła z wanny po długiej odprężającej kąpieli. Ubrała koszulkę i bokserki, które chłopak dla niej przygotował. Wyszła z łazienki i poszła do pokoju w którym był Niall.
Blondyn ujrzał ją w wejściu.
-Wyglądasz nieziemsko w tych bokserkach.
-Ta koszulka jest trochę przykrótka -zawstydziła się.
-Tym lepiej.
Podszedł do niej i pocałował ją delikatnie w policzek.

czytasz - komentujesz

Tym razem post się pojawił znacznie szybciej, zaczęłam pisać i koleżanka nalegała żebym już wstawiła xD Proszę żebyście komentowali moje posty bo chcę wiedzieć co sądzicie o moim opowiadaniu. Udostępniłam komentarze również dla anonimów ;)